Za co kocham Zumbę?

Zaczęłam tańczyć zumbę, gdyż byłam już znużona zwykłym aerobikiem i ćwiczeniami na siłowni. Zawsze fascynowały mnie tańce latynoamerykańskie, jednak nigdy nie miałam odwagi, by zacząć je trenować. Dzięki zumbie zyskałam możliwość połączenia mojej pasji do gorących rytmów ze spalaniem dużej ilości kalorii.

Za co pokochałam zumbę? Urzekła mnie jej energetyzująca muzyka, pozytywna energia oraz euforia, która wyzwala się we wszystkich uczestnikach zajęć. Zanim zaczęłam tańczyć zumbę, ciężko było mi uwierzyć, że w ciągu godziny zajęć będę mogła poczuć się jak na prawdziwym latynoamerykańskim parkiecie. Kiedy jednak jej spróbowałam, wiedziałam już, że nigdy nie będę chciała z niej zrezygnować. Pokochałam ją od razu.

Zabawa na zumbie jest przednia, jednak sedno zajęć tkwi w rzeźbieniu i wzmacnianiu mięśni. Dzięki bardzo przyjemnej formie zajęć, można na nich się też odstresować i oderwać od trosk dnia codziennego, nie zdając sobie przy tym sprawy, jak pozytywny wpływ na ciało mają te ćwiczenia. Jedna godzina treningu pozwala spalić nawet 600 kcal, czyli tyle, ile mają dwa pączki z lukrem – cały problem w tym, żeby po zajęciach nie zjeść takich czterech 😉

W zumbie najbardziej spodobało mi się to, że nie jest ona skomplikowana. Tańce latynoamerykańskie mają dużo różnych kroków, jakieś figury, wynoszenia, szpagaty… Jednak w trakcie treningu zumby wykorzystuje się tylko kilka z nich. Dzięki temu nawet początkujące osoby są w stanie powtórzyć sekwencję i nie zniechęcają się do trenowania. Byłam też zaskoczona, że instruktor nie liczył kroków – to muzyka dyktowała, który krok ma być następny. Wszystko to sprawiło, że zumba urzekła mnie już na pierwszych zajęciach.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *